Szczerze mówiąc, większość kupujących tak naprawdę na początku nie pyta o produkcję.
Pierwszą rzeczą, o którą pytają, jest cena.
Co jest sprawiedliwe – wszyscy tak robią.
Problem zwykle pojawia się później.
Pamiętam jednego klienta z Wielkiej Brytanii, z którym współpracowaliśmy.
Kiedy po raz pierwszy skontaktował się z nami, nie wdawał się w szczegóły. Żadnych długich arkuszy specyfikacji, nic takiego.
Powiedział tylko:
„Ostatni dostawca był tani… ale po kilku miesiącach zaczęło się coś dziać.”
Później dowiedzieliśmy się, co miał na myśli.
W niektórych jednostkach po pewnym czasie wystąpił niewielki wyciek.
Na początku nie jest to poważne, ale wystarczające, aby uzyskać skargi.
I czarne wykończenie – nie zawiodło od razu, ale z biegiem czasu zaczęło nierównomiernie blaknąć.
To właściwie coś gorszego, bo klienci zauważają to powoli.
Przysłał nam kilka próbek od swojego poprzedniego dostawcy.
Kiedy je otworzyliśmy, było to całkiem oczywiste.
Korpus nie był w całości wykonany z mosiądzu.
A co ważniejsze, przed wysyłką nie przeprowadzono rzeczywistej próby ciśnieniowej.
Tam zwykle zaczynają się problemy.
W naszym przypadku tak naprawdę nie mówimy dużo o „ścisłych systemach kontroli jakości” ani niczym takim.
Robimy tylko jedną prostą rzecz —
każdy element jest testowany przed zapakowaniem.
Nie przypadkowa kontrola. Każdy.
Ciśnienie wody jest ustawione na około 3 bary, co jest standardem na większości rynków.
Jeśli wystąpi choćby niewielki wyciek, nie mija. Proste.
To samo z wykończeniem.
Wiele fabryk spieszy się z tą częścią, szczególnie w przypadku ciemniejszych kolorów, takich jak matowa czerń.
Ponieważ utrzymanie spójności wymaga większej kontroli.
W przypadku zamówienia w Wielkiej Brytanii matowa czerń była właściwie jedyną częścią, którą musieliśmy przerobić.
Nie dlatego, że jest to trudne —
ale dlatego, że gdy każda partia wygląda tak samo, zwykle coś idzie nie tak.
Dostosowaliśmy obróbkę powierzchni i dwukrotnie przerobiliśmy próbkę.
W sumie potwierdzenie zajęło około 10–12 dni.
Pytali także o dodanie swojego logo.
Inny dostawca powiedział im, że nie warto tego robić w przypadku małego zamówienia.
Ale szczerze mówiąc, nie widzimy tego w ten sposób.
Jeśli branding pomaga Ci sprzedawać, to nie jest to „drobna rzecz”.
Więc i tak zrobiliśmy znakowanie laserowe.
Żeby było jasne, nie jesteśmy najtańszą opcją.
I nie staramy się nimi być.
To, co widzieliśmy wielokrotnie, to:
Niektórzy kupujący oszczędzają trochę na początku,
ale później spędzaj więcej czasu na zajmowaniu się zwrotami, wymianą i niezadowolonymi klientami.
W końcu kosztuje więcej – tylko w inny sposób.
Ten brytyjski klient?
Po przejściu do nas ich stopa zwrotu nie zniknęła całkowicie,
ale sytuacja się ustabilizowała – coś, z czym faktycznie mogli sobie poradzić.
Ostatnio złożyli kolejne zamówienie.
Tym razem większy niż pierwszy.
Jeśli więc zapytasz, czym tak naprawdę jest nasz „proces” –
to nic skomplikowanego.
Po prostu nie pomijamy kroków, które na początku wydają się niewidoczne,
ale stają się bardzo oczywiste po instalacji.
